Dowcipy
Stasiek spotyka kolegę i mówi:
- Słyszałeś, Franek? Kościół zezwolił na używanie prezerwatyw!
- CoÅ› ty!
- Serio, ale muszą mieć dziurawe końce.
- Czy w czasie ostatniego stosunku używał pan prezerwatywy?
- Panie doktorze, dlaczego pan wymówiÅ‚ sÅ‚owo “ostatni” tak ponuro?
- Co może być gorszego od kamyczka w bucie?
- Ziarenko piasku w prezerwatywie.
Czym się różni balon od prezerwatywy?
- Gdy pęknie balon to jednego mniej, a gdy pęknie prezerwatywa to jednego więcej.
Ojciec z synem są w sklepie, a syn zobaczył kondomy i pyta się, co to jest. Ojciec na to:
- No, to są kondomy i używa się ich dla ochrony podczas seksu.
Syn podnosi jedno opakowanie i pyta, czemu w środku są trzy kondomy.
- To dla chłopców z liceum. Jeden na piątek, jeden na sobotę, jeden na niedzielę.
Syn podnosi paczkÄ™ z 6 kondomami i pyta:
- Dlaczego tu jest sześć?
- To jest dla studentów, dwa na piątek, dwa na sobotę i dwa na niedzielę.
Syn spostrzega paczkÄ™ z 12 kondomami i zadaje to samo pytanie. Ojciec na to:
- Synu, te sÄ… dla żonatych. Jeden na styczeÅ„, drugi na luty, trzeci na marzec…
Mężczyzna prosi kioskarkę o paczkę prezerwatyw. Ogląda ją dokładnie i pyta, czy są elektronicznie testowane.
– Niech pan ich nie bierze – radzi mały chłopiec stojący tuż za nim – one spadywują!
Przychodzi mały Jasio do apteki i mówi do aptekarza:
- Proszę mi dać coś do zapobiegania ciąży.
Aptekarz zwraca uwagÄ™ Jasiowi:
- Po pierwsze, o takim czymś mówi się szeptem, a nie na cały głos. Po drugie: to nie jest dla dzieci. Po trzecie: niech ojciec sobie sam przyjdzie, a po czwarte: są różne rozmiary.
Jasio wkurzył się i mówi:
- Po pierwsze: w przedszkolu uczyli mnie, żeby mówić gÅ‚oÅ›no i wyraźnie. Po drugie: to nie jest “nie dla dzieci”, tylko przeciwko dzieciom. Po trzecie: to nie dla ojca, tylko dla mamy. A po czwarte: mama jedzie do sanatorium i potrzebuje wszystkie rozmiary.
Pani Stasia była organistką w kościele, miała już prawie 70 lat na karku i była starą panną. Była podziwiana przez wszystkich parafian za swą dobroć i oddanie sprawom kościoła. Pewnego razu wpadł do niej ksiądz omówić szczegóły jakiejś kościelnej uroczystości. Pani Stasia zaprosiła duchownego do pokoju gościnnego i zaoferowała mu herbatkę. Ksiądz usiadł sobie wygodnie w stylowym fotelu, tak, że przed nim stały stare organy Pani Stasi. Ku wielkiemu zdziwieniu księdza, na organach tych stała szklanka wypełniona wodą, a co jeszcze bardziej zaniepokoiło księdza to fakt, że w szklance tej pływała prezerwatywa. Jak Pani Stasia wróciła z herbatką zaczęła się rozmowa. Ksiądz chciał jakoś delikatnie zacząć rozmowę o szklance wody i kondomie w niej pływającym, ale mu się nie udawało, więc postanowił zapytać wprost:
- Pani Stasiu, bardzo bym byÅ‚ rad, gdyby mi pani to wytÅ‚umaczyÅ‚a – tu wskazaÅ‚ na nieszczÄ™snÄ… szklankÄ™.
- Ooo tak, dobrze, że ksiÄ…dz pyta… Czyż to nie wspaniaÅ‚e? SzÅ‚am sobie raz przykoÅ›cielnym parkiem parÄ™ miesiÄ™cy temu i znalazÅ‚am tÄ™ małą paczuszkÄ™ na ziemi. Instrukcja na opakowaniu wyraźnie mówiÅ‚a, że należy to umieÅ›cić na organie, zapewnić by byÅ‚o wilgotne i to wtedy ochroni przed roznoszeniem siÄ™ chorób…. I wie ksiÄ…dz co? Przez całą zimÄ™ nie miaÅ‚am grypy.